_blog zoey
Wtorek, 22:50 2012-04-10

Nie pisałam bo.. bo nie miałam o czym. W sumie teraz też nie mam. Czuje się, jakby moje życie stanęło w miejscu. Nic się w nim nie dzieje! No kompletnie nic. Czasem aż się siebie pytam, czy warto wstawać rano, skoro ten dzień będzie taki sam jak poprzedni?


Trochę bardziej zastanowiłam się nad tym, co napisała Izka. O ludziach z internetu. Kurde, niby nigdy nie wiadomo, kto siedzi po drugiej stronie, ale gdyby nie internet, nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi. To takie frustrujące, że w realnym świecie nie ma do kogo gęby otworzyć, bo większość to fałszywe świnie, a przez gg, bloga czy inny komunikator można by gadać i gadać. Bynajmniej ja tak mam. Nie wiem czy odważyłabym się powiedzieć komukolwiek z mojego środowiska to wszystko, co powiedziałam kiedykolwiek komuś poznanemu przez internet. To już nawet nie chodzi o to, że napisać jest łatwiej. Ja po prostu nikomu w takim stopniu nie ufam. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zazwyczaj poznaje kogoś, kto mieszka daleko ode mnie.. Dajmy na przykład moją koleżankę. Poznałyśmy się w jakiejś grze online, znamy się już od ponad 7 lat, ale dzieli nas od siebie 7-8h jazdy i jak dotąd jeszcze nigdy się na żywo nie spotkałyśmy.. Jej, gdybym miała przy sobie tych wszystkich ludzi, których poznałam przez neta, to chyba już nic innego do szczęścia bym nie potrzebowała.


Coś czuję, że jutro zawale sprawdzian z chemii.. Nic nie umiem chociaż cały dzień się do niego uczyłam. Jak zwykle..


Niedziela, 14:11 2012-03-25

Mogę w końcu stwierdzić, że mamy wiosnę. Pogoda jest przepiękna, aż nie chce się siedzieć w domu. Wczoraj byłam z dziewczynami w Macu i na molo, potem połaziłyśmy trochę po parku i tak jakoś czas zleciał do siedemnastej. Przedwczoraj około dziewiętnastej wyszłam na spacer z przyjaciółką i znajomym, myślałam, że jest ciepło, więc na bluzkę ubrałam tylko skórzaną kurtkę. Do dwudziestej jakoś się trzymałam, ale potem musiałam pożyczyć od kolegi bluzę. Za duża, ale co tam. Uwielbiam chodzić w męskich, za dużych bluzach :D


Od czwartku mieszkam u koleżanki. Nie szło się wytrzymać w takiej atmosferze w domu.. Jak na razie nikt mnie nie wygania, więc nie wracam. Ale to niedługo może się zmienić. Nie mogę jej ciągle na głowie siedzieć.


Niedawno był piątek, a tu już niedziela. Jutro szkoła.. Coś mi się wydaje, że nie wstanę.


Wtorek,19:34 2012-03-20

Wiele się u mnie nie działo przez tych parę dni. Odwiedziłam kuzyna, babcie i dziadka, powściekałam się na rodzeństwo, pokłóciłam się z kolegą, ale głównie to wychodziłam na dwór. Pogoda przez chwile była piękna. Jednak nic co dobre, nie trwa wiecznie. Pogoda się zepsuła i byłam zmuszona przestać wychodzić z domu. Niestety.. Ostatnio wole przebywać poza nim, nie mogę się dogadać z rodziną. Nie wiem, może to moja wina. Może jestem za bardzo nerwowa, ale ciągle się o coś kłócimy. Nie idzie ze sobą wysiedzieć.


W szkole nic nowego. Jak to w szkole.. Miałam jutro iść na wagary. W końcu Dzień Wagarowicza :) A jednak.. Moja kochana pani wychowawczyni zapisała mnie na konkurs ortograficzny. Równie dobrze mogłabym z niego zwiać, ale później miałabym nieprzyjemności. Sama mi tak zresztą powiedziała, że mam nawet nie próbować uciekać. Więc jutro jak na grzeczną uczennice przystało, równiutko o ósmej pomaszeruje do szkoły i będę udawać, że potrafię napisać to jedno, krótkie dyktando! Nie jestem pewna, czy będzie takie krótkie, no ale.. Jakoś wytrzymam. Po konkursie wystarczy założyć słuchawki i po problemie. Od razu odetnę się od rzeczywistości, będzie tak, jakby mnie nie było. Czyli to, co uwielbiam.


Hm, czyli tak jak mówiłam. U mnie nic nowego. Nie ma co zanudzać ;)


Wtorek, 23:47 2012-03-13

Wieczór spędziłam z biologią, jutro mam klasówke i nie moge jej zawalić.. Poprosiłam mame żeby na te półtorej godziny schowała mi telefon, bo jak leży obok to na pewno się niczego nie naucze. No i muszę przyznać, że przyniosło skutki, bo nawet, nawet się nauczyłam, hehe :) Mam nadzieje, że chociaż na czwórke.


Cały dzień mnie głowa bolała, masakra. Od razu po powrocie ze szkoły poszłam na dwór, pogoda była zajebista, więc założyłam, nareszcie!, wiosenną kurtkę. Aż mi się zachciało loda kupić, ale jeszcze za wcześnie, aż tak ciepło nie było. Jutro chyba padne w szkole, ledwo co wytrzymuje do 14, a co dopiero do 16.. No ale, jakoś wytrzymam, od tego się nie umiera. Chyba :D


A teraz leże pod kocykiem z kubkiem herbaty i mam wszystko głębooooko w czterech literach, o! Należało mi się. Właśnie słucham Pezeta, doszłam do piosenki "Spadam" i momentalnie tyle wspomnień mi się ukazało, że trochę płakać mi się zachciało. Nie wierzę, że jeden utwór może kojarzyć mi się z tyloma przeżyciami!
Oczy same mi się zamykają, więc chyba pora się położyć. Tak przy okazji, zostawiam mój numer GG, w razie gdyby komuś się nudziło, he. 42032620


Poniedziałek, 23:15 2012-03-12

Zauważyłam, że ostatnio większość notek dodaje po 23.. Mniejsza z tym. Miałam wieczór spędzić z zeszytem od niemieckiego, a spędziłam z aparatem i siostrą. Ale nie narzekam, czasem dobrze jest zmienić plany :D 


Poszłabym spać, ale dopadł mnie taki ogromny leń, że nie chce mi się nawet ruszyć z fotela. Więc zostajemy przy komputerze, mhm. To dopiero początek tygodnia, a ja już czuje się, jakby był piątek. Cały weekend siedziałam w domu, jak nie przed komputerem, to przed telewizorem. Wczoraj leciał jakże interesujący nowy serial pt. "Surowi rodzice".. Zostałam zmuszona do oglądania go, ponieważ mama chciała koniecznie mi pokazać, co ze mną zrobi, jak nie zacznę się przyzwoicie zachowywać. Ta afera z papierosami w ogóle wszystko wyostrzyła, mam nadzór jakby znaleźli w mojej torbie nie wiadomo co. Okej, może za bardzo się czepiam, ale.. bez przesady. Przecież do toalety potrafię sama dotrzeć, a w klozecie na pewno fajek nie trzymam.. 


Jutro wtorek, czyli kolejny dzień z serii "Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce".


Niedziela, 23:07 2012-03-11

Chciałabym się zakochać. Ale tak na prawdę zakochać, żeby poczuć te motyle w brzuchu, uśmiechać się do telefonu przez zwykłego sms'a i chodzić z głową w chmurach. Przynajmniej tak 'opisywały' zakochanie się osoby z mojego otoczenia, które już to przeżyły..


Wiem, przecież mam na to jeszcze całe życie, na pewno się kiedyś zakocham.. Jednak problem leży we mnie, przecież miałam chłopaka. Skoro z nim byłam, to powinnam być w nim wtedy zakochana, prawda? No właśnie.. Ale nie byłam.


Boje się, że już na zawsze pozostanie ta blizna z dzieciństwa. Że nie będę potrafiła stworzyć normalnego związku. Zawsze przypomina mi się on, przy bliższym kontakcie z jakimkolwiek facetem zawsze pojawiają się wspomnienia!.. Nieważne czy to przytulenie, pocałunek czy chociażby zwykłe podanie ręki. To takie cholernie męczące.. Może dlatego nie potrafie się zakochać. Nie chce przez całe życie mieć wstrętu do mężczyzn tylko dlatego, że mojemu.. świętej pamięci, tfu!, wujkowi zachciało się na mnie zaspokajać swoich potrzeb! Kurde..


Sobota, 10:26 2012-03-10


Tak na początek życzę wszystkim mężczyznom spełnienia marzeń :)

Coraz bardziej przekonuje się, że moje życie jest nudne. No bo co? Wszystkie dni wyglądają praktycznie tak samo, dom, szkoła, dom. Czasami się zerwe z jakichś lekcji, ale to nawet nie o to chodzi.. Czekam tylko aż zrobi się ciepło, przynajmniej z domu będzie chciało mi się wychodzić.


Wychowawczyni oddała moim rodzicom papierosy, które znalazła w mojej torbie, nie powiem, trochę lipe miałam.. To chyba znak żeby zmienić skrytke. Jestem tylko ciekawa po jaki ch*j ona grzebała w mojej torbie?!.


Złapał mnie taki wielki dół, że chce mi się tylko leżeć i gapić się w sufit. Czuję się tak ogromnie samotna, że nawet nie potrafie tego opisać. Potrzebuje z kimś pogadać, ale.. w moim życiu nie ma nikogo komu mogłabym zaufać. A może to ja ludzi odpycham?.. Może nie daje im szansy, żeby mogli pokazać mi, czy na prawdę moge im zaufać? Jestem strasznie nieufną osobą, to fakt.. Ale potrzebuje kogoś przed kim będę mogła się otworzyć, tak całkowicie otworzyć.. Przed kim nie będę musiała udawać kogoś, kim nie jestem. Kogoś kto zaakceptuje mnie taką, jaką jestem, nie tylko moje zalety, ale też wady. To chyba sobie jeszcze poczekam, bo jak na razie nikogo takiego nie spotkałam..


Czwartek, 13:19 2012-03-08

Od poniedziałku zaczęły mi się rekolekcje, czyli jak co roku: kościół, potem godzina z wychowawcą i godzina z rekolekcjonistą. Dzisiaj miałam na ósmą, więc szybciej skończyłam, bo o dwunastej. Jutro kończę po trzynastej, nie tak źle. Pogoda coraz lepsza, nie mogę doczekać się, aż będzie na tyle ciepło, żeby móc ściągnąć wreszcie tą grubą kurtkę. Zacznie się chodzenie do miasta, na łąki, do pizzerii. Będzie o wiele lepiej niż zimą. :)


W sobotę może pojadę z rodzicami do Olsztyna, mam tylko dwadzieścia złotych, a szkoda, bo chciałam sobie coś ładnego kupić. Albo pójść do kina! Tak dawno nie oglądałam żadnego fajnego filmu. Co prawda ściągam parę, ale marzy mi się zobaczyć jakiś wyjątkowy, który na długo zostanie w mojej pamięci. Taki na prawdę dobry.


Wychowawczyni najprawdopodobniej przeszukała moją torbę i znalazła papierosy.. Nie dobrze.. Mimo tego przez słońce mam dzisiaj zajebisty humor, nie pozwolę, żeby coś mi go zepsuło!


Niedziela, 00:59 2012-03-04

Właściwie to mamy już niedziele, ale napisze trochę o wczorajszym dniu. Sobotę zaczęłam od pójścia na wystawę do zamku. To zamiast poniedziałkowych lekcji artystycznych. Na początku byłam trochę zła, że muszę marnować dzień na siedzenie z klasą. Jednak po zobaczeniu obrazów, które na tej wystawie były, zdecydowanie zmieniłam zdanie. Nie pamiętam nazwiska autora, a szkoda, bo ma na prawdę wielki talent. Obrazy były wykonane pastelami, z daleka wydawało się, jakby to były zdjęcia, dopiero kiedy podszedłeś bliżej widać było, że są namalowane. Nadal jestem pełna podziwu, nie miałam pojęcia, że aż tak mi się spodobają.


Po powrocie zjadłam obiad i resztę popołudnia spędziłam na czytaniu i słuchaniu muzyki. O 17 poszliśmy z rodzeństwem do kuzyna i zostajemy na noc.


W poniedziałek będę wyglądać jak zombie. Niewyspana, z podkrążonymi oczami i nieuczesaną fryzurą. Dobranoc :)


Wtorek, 0:27 2012-02-28

Chciałabym kiedyś móc z pełną świadomością powiedzieć "Jestem wolna". To chyba takie moje małe marzenie. Ale wolna od czego? Od niego, a raczej od wspomnień po nim. Wiem, powtarzam się, ale na prawdę sobie z tym nie radzę..


Właśnie zaczął się mój najgorszy dzień w roku. Rocznica śmierci wujka. Założe się, że rodzina nie da mi o tym zapomnieć.. Będą się dziwić, dlaczego nie ubolewam nad stratą kogoś bliskiego. Będą wspominać jakim to był dobrym człowiekiem, jakim uczciwym i rodzinnym. Dobrym?! A gdzie tu jest, do cholery, coś dobrego w tym co mi robił? Nic! Właśnie nic..
Gdyby nie byli tak bardzo w niego zapatrzeni, zobaczyliby, co sie dzieje. Zauważyliby, że coś jest nie tak.. Ale nie, przecież on był idealny. I dlatego nie potrafiłam im tego powiedzieć. Nie uwierzyliby mi, kazaliby przestać kłamać. A potem przyszedłby 'wspaniały wujaszek', wszystkiemu zaprzeczył i w jego wersję by uwierzyli. Bo przecież dorośli zawsze mają rację...


Tak, ciesze się, że nie żyje! Wyrządził mi krzywdę, której nigdy nie zapomne. A był tylko.. 9 lat ode mnie starszy.. Jak na wiek pomiędzy wujkiem a siostrzenicą to nie aż tak duża różnica.. Dobranoc.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]